die unglaubliche geschichte des herrn topowski

Presse

Co łączy Śląsk z Zagłębiem Ruhry i Nord-Pas-de-Calais? [PROJEKT KULTURATRIUM]

Co łączy Śląsk z niemieckim Zagłębiem Ruhry i francuskim regionem Nord-Pas-de-Calais? Pokopalniany krajobraz, górniczy emeryci, gołębiarze, hałdy, a ostatnio projekt Kulturatrium. Wziął w nim udział Arek Gola, fotoreporter Dziennika Zachodniego.

W projekcie uczestniczyli także Stan Lafleur, poeta i pisarz z Niemiec oraz Dominique Sampiero, pisarz i scenarzysta z Francji.

Przez trzy tygodnie razem pracowali w 7-tysięcznym Loos-en-Gohelle we Francji.

– Trzy regiony od lat współpracują ze sobą. Mają pomysły, jak ożywić poprzemysłowe miejsca, pokazać ich piękno, ale i nie zapomnieć o tradycji – tłumaczy Arek Gola. – Do Nord-Pas-de-Calais pojechałem w ramach projektu Kulturatrium. O co w nich chodzi? Trzy osoby z trzech państw starają się przedstawić region w nietypowy sposób. Mieliśmy go odczytać w stosunku do swojej małej ojczyzny.

Kulturatrium to wspólny projekt regionu Nord-Pas-de-Calais, Północnej Nadrenii-Westfalii i woj. śląskiego. Został zrealizowany w ramach współpracy tzw. regionalnego trójkąta weimarskiego. Rezultatem projektu jest książka ze zdjęciami Arka Goli. (Monika Krężel)

(Dziennik Zachodni, 26 Februar 2013)

**********************************************************************************************************************************************************************


La légende du bassin minier est en marche, porteuse d’espoir

Quand on pense reconversion du territoire on pense économie, industrie, pourtant la culture a son rôle à jouer. Dans le cadre de Kulturatrium, volet culturel du triangle de Weimar, trois artistes, Français, Polonais et Allemand ont créé une légende sur le bassin minier. Pour trouver dans le passé les germes de métamorphose. PAR LUCILE ICHI

Pour restituer le travail mené lors de la résidence de trois semaines passées en novembre dernier à Culture Commune, le trio d’artistes n’a eu que deux jours mais n’a voulu mégoter. Ambiance entre pénombre et lumière, une danseuse à lampe de poche, des photos projetées au fond de la scène, une scénographie étudiée pour raconter L’étrange histoire de Monsieur Topowski. Un mineur qui se laisse enfermer dans une mine de Oignies au moment de la fermeture du site en 1992. Se joue alors pour lui toutes les teintes du noir, le silence, la solitude, la folie avant la renaissance. « Faire le deuil sans faire table rase », un enjeu pour permettre au territoire de mettre son patrimoine historique, industriel et humain en avant mais sans sombrer dans la nostalgie, pour trouver de nouveaux chemins de créativité.

Majdouline Sbaï, vice présidente en charge des relations internationales, « ravie par la restitution » est convaincue du bien fondé de cette maxime et de l’apport de ce regard croisé pour transcender un passé qui laisse encore des traumatismes.

Pour Dominique Sampiero, auteur originaire de l’avesnois le rapport est plus intime. « Déjà les histoires des mines me sont venues comme une légende, dès l’enfance. » L’auteur allemand Stan Lafleur et le polonais Arkadiusz Gola, photographe, avouent qu’ils venaient sur des terres lointaines et méconnues mais qui entrent en résonance avec leurs environnements. C’est d’ailleurs sur ce contexte commun que le triangle de Weimar est bâti, un passé de mines, d’industrie et de sidérurgie qui faiblit. Stan Lafleur de Rhénanie fait le parallèle avec la Ruhr.

Du côté du photographe la ressemblance est encore plus frappante puisqu’il reste encore quelques mines en activité en Silésie. « C’est formidable pour moi de voir ce qu’il peut advenir quand les mines ferment toutes. » Chacun dans leur langue, ils témoignent unanimement de l’accueil chaleureux, de la solidarité et des rencontres passionnantes qu’ils ont faites lors de leur pérégrinations littéraires et photographiques. « Nous avons beaucoup appris des anciens mineurs, pour élaborer le texte. » Le texte de 160 pages, qui sera édité courant 2013, est symbolique, avec ses accents quotidien,s terriens, et sa poésie sur le fil. « Nous avions une commande, nous aurions pu faire chacun un texte de notre côté » mais une vraie synergie est née : un « potchevlech » créatif si l’on en croit Dominique Sampiero. Un triangle, un trio, un terril : pyramide vivante où la biodiversité reprend ses droits, comme l’avenir à reconstruire.

(La Voix du Nord, 16 Februar 2013)

**********************************************************************************************************************************************************************


Dominique Sampiero, Arek Gola et Stan Lafleur, trois artistes au charbon

Dominique Sampiero, Arek Gola et Stan Lafleur… trois artistes des Pays miniers de France, de Pologne et d’Allemagne se sont installés en résidence à Loos-en-Gohelle sur le site du 11/19, à l’invitation de la Région Nord – Pas-de-Calais… Pendant trois semaines, en novembre dernier, ils se sont immergés dans notre noir pays de lumières, pour partager des ressentis et des émotions qui ont permis d’écrire une fable, une légende, celle de M. Topowski, ancien mineur enfermé – par choix ou par accident, personne ne le sait vraiment – au fond de la mine de Oignies après la remontée de la dernière gaillette. L’écriture à deux mains, Sampiero-Lafleur, de cette performance littéraire illustrée par les photos de Gola, donnait lieu ce mercredi 13 février à une restitution sous forme de spectacle… Lecture de quelques passages avec la participation de Thomas Suel, prestation de la danseuse Camille, projection d’images et de vidéos, le tout monté en deux jours pour une représentation théâtrale très contemporaine, symbolique d’une redynamisation culturelle du bassin minier.

Le titre de l’œuvre : « Known unto God », Connu de Dieu, est l’expression qui figure sur la tombe des soldats inconnus britanniques. Elle est due à Kipling qui est venu chaque année jusqu’à sa mort, fouiller le sol de Loos-en-Gohelle pour retrouver le corps de son fils John, mort disparu durant la bataille de Loos. Peut-être que sous terre, Kipling et Topowski ont eu l’occasion de se serrer la pince, au carrefour d’une bowette ou d’une tranchée, éclairé par un rayon de lumière noire. Schwarzlicht ! « Osons la poésie du noir » dit Dominique Sampiero. Belle idée que les habitants du bassin minier (public d’initiés quand même) auront pu partager sous l’œil d’une silhouette en contre-jour devançant un triangle noir. Schwarzes Dreieck ! Pyramide égyptienne ou « louvresque » ? Terril de terres ingérées, digérées, crachées par les hommes du fond ? Le peintre spirite Augustin Lesage n’était peut-être pas loin. Ou encore ombre projetée du triangle de Weimacht ? Informelle invitation aux jeunes Polonais, Français et Allemands, à se rencontrer, à échanger ?

(Echo62 – Le Pas-de-Calais en ligne, 14 Februar 2013)

**********************************************************************************************************************************************************************

Arkadiusz Gola: Pod hałdami Francji 1.

Trzy tygodnie wolności, trzy tygodnie poszukiwań, trzy tygodnie poznawania ludzi i dokumentowania wydarzeń. Marzenie każdego dziennikarza. Ten sen spełnia się Arkowi Goli – fotoreporterowi DZ. W poszukiwaniu Śląska wyrusza do Francji, do pogórniczego regionu Nord-Pas-de-Calais. Do sylwestra kolejne jego relacje. Dziś 1. część.

Dziś ruszamy. Policzmy się więc, by się nie pogubić. Jedynkę dostaje poeta i pisarz z Niemiec Stan Lafleur z Kolonii, dwójkę: pisarz i scenarzysta z Francji Dominique Sampiero z Avesnois, numer trzy to ja – Arek Gola, Polska, Śląsk, Zabrze. W każdym z nas inna krew, ale – jak to mówią – jeden przyświeca nam cel: mamy spojrzeć na Nord-Pas-de-Calais z perspektywy swojego miasta, swojego regionu i swojego heimatu.

Dla mnie nic przyjemniejszego. Przecież pełno tu Ślązaków, którzy przyjechali przed wojną. I pełno górników, kopalń, kapliczek, wież wyciągowych i hałd. Dla ścisłości jednak: byłych górników, kopalń czy hałd. Bo górnictwo umarło tutaj w latach 90.

Jestem w 7-tysięcznym Loos-en-Gohelle. To tu pierwszy raz spotykam Stana i Dominique’a. Stoimy tak, ale na czole nie mamy wypisane “Projekt Kulturalium regionów Nord-Pa-de-Calais, Nadrenii Północnej-Westfalii i województwa śląskiego w ramach współpracy Trójkąta Weimarskiego”, więc nie jesteśmy wobec siebie specjalnie wylewni. To się miało zmienić już następnego dnia. Bo gdy należało wymyślić jakieś ramy fabularyzowanej historii, poprzez którą chcieliśmy opisać Nord-Pas-de-Calais, stało się jasne, że widzimy i czujemy podobnie. Że pełno w nas zachwytu nad światem, który każe odkrywać kolejne miejsca, opisywać je, fotografować. Ale też i tęsknoty za czymś, co bezpowrotnie znika, a co jest częścią naszych losów – w moim przypadku to szyby, familoki, syreny kopalniane, geltag, bar, gdzie spotykali się dorośli… To są wspomnienia z dzieciństwa w Kochłowicach.

I Nord-Pas-de-Calais, i Nadrenia Północna-Westfalia, i Górny Śląsk z Zagłębiem mają pomysły, jak ożywić poprzemysłowe miejsca i pokazać ich piękno. W każdym z tych miejsc na swój sposób, w każdym ze swoim budżetem na ten cel, w każdym ze swoimi doświadczeniami. Czy uda nam się to pokazać?

Na razie jest dobrze. Miasteczko Loos-en-Gohelle jest piękne. Mieszkamy w jednym miejscu – przed nami trzy tygodnie pracy. Z okna widzę olbrzymie hałdy po zlikwidowanej kopalni 11/19 Loos-en-Gohelle. Akurat to ani mnie, ani moich kolegów nie dziwi. Hałdy, szyby kopalniane, gołębiarze i górnicy na emeryturach. Każdy z nas ma to u siebie. Fakt, górnicy mówią po francusku. Wkrótce jednak miałem się zdziwić – gdy w stowarzyszeniu colombophiles (hodowców gołębi) usłyszałem gwarę śląską.Rozumiemy się bez słów. I w tym wypadku to nie tylko metafora. U mnie z francuskim i niemieckim nie za bardzo, Dominique nie zna ani polskiego, ani niemieckiego, a Stan jakoś mówi po francusku, ale nie zna polskiego.

Mimo wszystko wymyślić historię, której chcemy szukać we Francji – trzeba. Obowiązek. Znaliśmy założenia. Wiedzieliśmy, że opowieść – plon naszej podróży – będzie przedstawiona w trzech regionach. Każdy z nas miał odczytać w tej francuskiej rzeczywistości coś ze swojej przeszłości i teraźniejszości. Trudne zadanie. Decyzja: idziemy na spacer, żeby poznać miasteczko, może coś nam wpadnie do głowy. Wstąpiliśmy na cmentarz, gdzie byli pochowani żołnierze z pierwszej wojny światowej. Na pomnikach napisy: “Know unto God”, czyli “znany tylko Bogu”. Głównie Anglicy i Francuzi. Pewnie nikt nie znalazł przy nich dokumentów czy nieśmiertelników.

I wtedy pojawił się przebłysk: ta sentencja będzie tytułem naszego projektu.Wymyśliliśmy postać Topow-skiego. Nosił iście polskie nazwisko, ale w tym regionie Francji to nic dziwnego – szacuje się, że około 500 tys. osób ma tutaj polskie pochodzenie. Ojciec Topowskiego przyjechał do Francji za chlebem. Pracował na kopalni, poznał Niemkę, z którą się ożenił i miał syna. Syn – bohater projektu – też trafił do pracy w kopalni. Kopalnię Topowskiego zamknięto w 1990 roku. I tutaj nie jest nic wymyślone, bo ostania kopalnia w Loos-en-Gohelle właśnie wtedy przestała fedrować. Topowski nie mógł się z tym pogodzić. W dniu zamknięcia kopalni zjechał na dół i został tam na zawsze.

Dobra historia? Mam nadzieję, że dobra. Powstanie o tym książka z moimi zdjęciami, a może także sztuka teatralna. Gdy ten Topowski tak siedzi pod ziemią, przypominają mu się obrazy spod francuskiego słońca. Zadanie już mam: jeździć po Nord-Pas-de-Calais i zobaczyć wszystko oczami Topowskiego. Moje zdjęcia będą obrazami, które przywołuje Topowski.

Opowieści Arka Goli notowała Monika Krężel

“Kulturalium” – wspólny projekt regionu Nord-Pas-de-Calais, Nadrenii Północnej-Westfalii i woj. śląskiego. Został zrealizowany w ramach współpracy tzw. regionalnego Trójkąta Weimarskiego. Fotografie są własnością regionu NPC we Francji.

(SDRP – Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolite Polskiej, 22 Dezember 2012)

Französisch, Polnisch